Temat może wydać się trochę śmieszny ale z tego co wyczytałem w serwisówce to maksymalne obciążenie dla mojego moto z pasażerem i bagażami to 202kg. Jeżeli ja ważę 90kg to teoretycznie mogę wieźć pasażera co waży 112kg i tak się zastanawiam czy ten delikatny stelaż to wytrzyma np. wjeżdżając w dziurę zawieszenie prawdopodobnie dobije i czy się coś nie uszkodzi, Moje pytanie to ile najwięcej ważył wasz pasażer i jak wam się jechało?
najwiecej wiozlem w sumie 190kg okolo i jechalo sie spoko ... to bylo r1 rn19 ale za to kiedys jak mialem fz6 i wzialem sporego kumpla na tyl to nie szlo jechac

dziwne to bylo ale chyba amor byl calkowicie zamkniety przy tym dociazeniu

Bart ,fakt dziwne to było mieć kumpla za sobą

rozumie szczupła blondynę. ja tam kolegów na plecaka nie zabieram
bez urazy

a ja wole czarne i co teraz?

Ja najwięcej wiozłem gdy Tata chciał się przejechać. Ważył 70kg. Jechało się znośnie, ale czuć było że przód jest lżejszy przy odkręcaniu, a przy hamowaniu trzeba było mieć ramiona ze stali, jak te 70kg leciało na moje plecy.
Ja mam 90 kg a kumpel mial okolo 105 nie dalo sie wogóle przyspieszyc mocniej bo rwal do góry ale tak w jezdzie to spoko gorzej z porzyszpieszeniem i chamowaniem

Ja mam w kombi ok. 90 "Sexi plecaczek" ma około 100 i przy jeździe w nocy każdy mi mrugał bo świeciłem na krótkich w niebo ale poza tym dało się jechać, wiadomo że trzeba było delikatnie odkręcać, żeby nie jechać po chwili samemu

Koczis przy hamowaniu ręce pasażera powinny opierać się o bak wtedy nie trzeba mieć takich silnych ramion.
(2016-02-16, 06:38 PM)artur_b8 napisał(a): [ -> ]Koczis przy hamowaniu ręce pasażera powinny opierać się o bak wtedy nie trzeba mieć takich silnych ramion.
Wiem, ale jak pasażer trzyma ręce na zbiorniku, to nawala swoim kaskiem w nasz, a tego nie zniosę.
Zdarzało mi się wozić znajomych o różnej masie (między 45-90+) i jeżeli ktoś ogarnia trochę jazdę na motocyklu lub na plecaka to nawet przy wadze 90 kg da się spokojnie jechać. Kilka razy wiozłem osoby które pierwszy raz siedziały na moto, i to jest dramat, bo trzeba walczyć z nimi na każdym zakręcie, i trzymać na plecach przy hamowaniu. Mimo wcześniejszych wskazówek, jak się zachowywać na moto, nic to nie dawało...
Jeszcze tylko brakuje tematu pt. "Jazda przed czy po stosunku"
Osobiście mam złe doświadczenia jako plecak, bo kolega ktory kupił pierwsze moto (gsxf 600) chciał sie doszkolić w "kładzeniu sie w zakrętach" i leżałem wraz z nim w płocie na szczęście z siatki :p
Wiadomo, woziło sie jakies kolezanki, ale to było w porywach 50 kilo, wiec żadna masa .
Co do kolegów, ja raczej nie chce byc wozonym, wiec oni tez nie maja na co liczyć. Szkoda sprzęgła czy samej przyjemności z jazdy.
Pewnie jest jakiś zapas kg a nie że przy 203 Ci się złamie moto na pół

tak jak z indeksem prędkości opon przeważnie jest tak że wybuchają przy prędkości kilkadziesiąt większej hehe
(2016-02-16, 06:51 PM)Koczis napisał(a): [ -> ]Wiem, ale jak pasażer trzyma ręce na zbiorniku, to nawala swoim kaskiem w nasz, a tego nie zniosę.
No też racja, ale wtedy jest pewność że pasażer jeszcze jest

Sorenek00 kumplom nie można odmawiać. Bo na nich zawsze można liczyć. Ostatnio dzwonili do mnie o 3 nad ranem czy z Mińska z imprezy ich nie odbiorę, bo transport powrotny im nie wypalił i nawet sekundy nie zastanawiałem się tylko wstałem i pojechałem po nich. I wiem, że jak ja będę w potrzebie to też mnie nie wystawią. I jak któryś chce żeby go moto przewiózł, albo gdzieś podrzucił to nigdy nie odmówię

Ja mam taką zasadę, że nie wożę osób cięższych ode mnie. Tata był wyjątkiem.
Kiedyś wiozłem gościa czopkiem i przyhamowałem że przednie koło delikatnie uślizgneło się nic poważnego od razu opanowałem a gość z tyłu zaczął się wierzgać jak by go ktoś paralizatorem potraktował i wtedy zrobiło się niebezpiecznie, ale na szczęście opanował się po chwili i obeszło się bez gleby.
Ja proponowałem mojemu Tacie, żeby sam się przejechał, ale powiedział, że chyba jestem niepoważny i nie ma takiej opcji

Z tyłu też nie chciał usiąść, ale na wiosnę go namówię

Jest na to patent nakładka plastikowa na siedzenie i wykręcenie podnóżków pasażera


Misiek, jestem pozbawiony jakiejkolwiek empatii, i nie ma co drążyć dalej tematu :p To o moje względy trzeba sie starać, nie na odwrót. Co do taty, to kiedys mu tłumaczyłem, co do czego służy, nawet sie przejechał, ale to były mniejsze pojemności i widać było, ze wgl go to nie rajcowało
PS. Nie chciałbym byc w skórze tego, kto by zadzwonił do mnie o 3 w nocy, a tym bardziej jakbym jeszcze odebrał
